Jednak to co muszę poruszyć w tym wpisie to sędziowanie. Podczas tych meczy zdałem sobie sprawę, że w sumie już dawno nie słyszałem w Polsce narzekania na sędziowanie. Kiedyś co każda kolejka, ktoś miał pretensję gdzieś w komentarzach czy na facebooku. Teraz cisza, każdy gra i jest ok. Niestety nam się przytrafili nazwijmy to "średni sędziowie". Podobno jeden z nich to jeden z lepszych sędziów w Polsce, który sędziuje także za granicą i właśnie miałem wrażenie, jakby on chciał się pokazać, jakby wiecie chciał być w centrum uwagi, że jest takim dobrym sędziom. Najbardziej kuriozalny moment meczu to gdy sędzia krzyknął BALK. Wszyscy wielkie oczy, miotacz pyta ale dlaczego. Na to sędzia mówi: - Pałkarz nie było gotów, a ty zacząłeś narzut. Pałkarz wielkie oczy. Sędzia go pyta: byłeś gotów? Pałkarz na to, że tak. To sędzia: aha, to nie ma balka.
Kabaret.
Ja również zostałem pokrzywdzony przy pierwszym strike oucie w drugim meczu. I to nawet nie w sensie złej decyzji, tylko pierwsze 3 narzuty: cisza, czyli balle. Mam stan 3-0, więc elegancko markuję skrót. Jest strike i nagle słyszę od sędziego, że stan to 2-2. WTF?! Dopytuję jeszcze czy na pewno, ale tak. Więc oczywiście zrobiło się nerwowo. Niestety sama strefa również nie była za dobra. Drugi strike out w drugim meczu, dostałem z piłki lecącej na wysokości mojej brody.
I żeby nie było. To nie było tak, że tylko nam sędziowie tak źle sędziowali. Bo rozmawiałem z innymi kolegami czy to z naszej drużyny czy z Gepardów i raczej każdy miał podobne odczucia.
Cóż mogę powiedzieć. Mecz pod kontrolą Gepardów, z naszej strony po prostu słabo. Po raz pierwszy wyszedłem w pierwszym składzie w tym sezonie. Zagrałem 4 zmiany na prawym zapolu, gdzie miałem zero piłek.
W ataku:
SO
Fly aut na LF
Zdecydowanie lepszy mecz, który mogliśmy przeważyć na naszą korzyść, ale troszeczkę za późno wzięliśmy się za odrabianie strat.
Cały mecz czyli 6 zmian w obronie spędziłem na 1 bazie, gdzie miałem trochę akcji. Jeden aut na mega mocnym wyciągnięciu szpagatowym w bok. Druga ciekawa akcja to aut na 1 bazie, biegacz rusza z 3 na dom, ja szybko podaje na dom i podobno safe wg. sędziów na domowej. Nie wiem czy faktycznie był safe, ale być może nasz łapacz także nieco zawalił ten tag aut.
Niestety po jednym strike oucie od ziemi, biegacz rusza na 1 bazę, a łapacz rzuca piłkę przede mną która wpada w żorską piaskownicę. No, ale biorę to na siebie jako swój błąd, bo dało się to złapać.
Jeśli chodzi o atak to jeszcze jedna akcja warta uwagi. Po przerzucie bazy domowej biegnę z 2 na 3 bazę. Łapacz odrzuca piłkę do miotacza, ale piłka leci nad nim, wykorzystuję sytuację i ruszam na bazę domową - safe. Jest kolejny obieg!
W ataku:
SO (kontrowersyjny / dziwne-ciche liczenie strike, jak pisałem wcześniej)
BB.
2 baza po errorze.
1-base hit.
SO (trzeci strike na wysokości brody)
2 runy, 1 RBI
I ogólnie po tych meczach poczułem się jakiś taki rozbity. Nie wiem, kolejne porażki, do tego jedna minimalna, moja postawa na pałce poniżej moich oczekiwań i przede wszystkim to sędziowanie. Jakoś tak morale spadły i na tydzień w ogóle odpuściłem nawet treningi, chciałem oczyścić umysł, zwłaszcza że po tych meczach mamy 2 tygodnie przerwy do kolejnych.
Ale teraz już ochłonąłem i jestem znów głodny gry. Mam nadzieję, że będzie lepiej, choć czeka nas arcy-trudny pojedynek z liderami tabeli Barons Wrocław. Ten mecz już w najbliższą niedzielę, 10 maja. Niezmiennie Kocham Baseball :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz