Pierwsze wygrane w PLB Rawy Katowice. W minioną niedzielę na własnym boisku w
Katowicach podejmowaliśmy
Kings Kraków - beniaminka rozgrywek. Faworyt był tylko jeden i nie zawiódł. Powiem więcej. Gdybyśmy grali z Krakowem pierwszy mecz zamiast z Silesią - wynik mógł być różny. Natomiast w drugą stronę gdybyśmy z Rybnikiem grali drugą kolejkę także być może powalczyli byśmy o jakieś zwycięstwo. Krótko mówiąc pierwsza kolejka była w naszym wykonaniu mocno niemrawa. Druga już zdecydowanie lepsza na każdej płaszczyźnie: miotanie, obrona i atak.
Kings Kraków - Rawa Katowice 3:10
Niestety cały mecz spędziłem na ławce... Standardowo byłem podpowiadaczem, ale jednak w meczu nie zagrałem. To już drugi mecz który spędziłem na ławie na 4 rozegrane przez Rawę. To pierwsza taka sytuacja w mojej karierze w Rawie. W zeszłym sezonie tylko jeden mecz cały spędziłem na ławce rezerwowych. W pozostałych zawsze gdzieś tam wchodziłem choćby na chwilę.
Mecz generalnie od początku pod naszą kontrolą i pewnie chłopaki dowieźli wynik do końca.
Kings Kraków - Rawa Katowice 2:10
Jeszcze lepszy wynik i kolejny mecz pod naszą kontrolą od początku do końca. Skutecznie dokładaliśmy kolejne obiegi w kolejnych zmianach. Tym razem rozegrałem cały mecz, czyli 7 zmian na 1 bazie, gdzie nie miałem żadnego błędu.
W ataku:
SO
BB. 1 stolen base. 1 run.
2-base hit. 1 stolen base. 1 run. 2 RBI.
Pojawiło się pierwsze czyste odbicie, pojawiły się pierwsze wygrane, choć sam mecz nie porywał jakoś szczególnie emocjonalnie. Jednostronne spotkania i momentami słaba dyspozycja Krakowa. Kolejną kolejkę pauzujemy, a do gry wrócimy 26 kwietnia, gdzie czeka nas prawdziwy sprawdzian w meczu przeciwko Gepardom Żory. Ja jednak do gry wrócę nieco szybciej, ale o tym w kolejnym wpisie, który ukaże się niedługo i rozwikła zagadkę mojej "gry w drugiej drużynie".
Kocham Baseball :)