wtorek, 15 stycznia 2013

Krótka piłka - Hard ball (2001)


Czas trwania: 1 godz. 46 min.
Gatunek: Dramat, Familijny, Sportowy
Premiera: 9 stycznia 2004 (Polska), 10 września 2001 (świat)
Produkcja: USA
Reżyseria: Brian Robbins

"Krótka piłka" opowiada prawdziwą historię hazardzisty Connora O'Neila (Keanu Reeves), który, by spłacić kilkunastotysięczny dług, zatrudnia się jako trener drużyny baseballowej w chicagowskim getto. 

Film piękny i wzruszający. Zdecydowanie jeden z lepszych baseballowych filmów z XXI wieku. Nie przedstawia w sumie nic konkretnego jeśli chodzi o baseball, ale baseball stanowi znakomite tło do ukazanej w filmie fabuły. Polecam!

EDIT 2023-11-21
Oglądałem ten film 17 listopada tym razem na oryginalnej płycie DVD i nadal robi bardzo pozytywne wrażenie. Fajna historia, fajny baseball, bardzo dobry kawał kina. Swoją drogą ten film  chyba był emitowany w kinach w Polsce... No, ale wtedy miałem 11 lat i raczej nie było mnie stać na tego typu atrakcje. Polecam. 9/10.

Debiutant - The Rookie (2002)

 

Czas trwania: 2 godz. 7 min.
Gatunek: Biograficzny, Obyczajowy, Sportowy
Premiera: 26 marca 2002
Produkcja: USA
Reżyseria: John Lee Hancock

Oparta na faktach historia Jimma Morrisa, trenera baseballu w szkole średniej, który po wygraniu ligi okręgowej (i osiągnięciu play off) ze swoja drużyną, decyduje się powrócić do profesjonalnego uprawiania sportu (po 12 latach przerwy) i zgłasza się do udziału w naborze zawodników do ligi. Nieoczekiwanie dla wszystkich zostaje przyjęty do drugoligowej drużyny, gdzie jego dobra gra na pozycji miotacza przykuwa uwagę skautów Major League. 

W całości film oglądałem dwukrotnie. Za pierwszym razem wywarł na mnie piorunujące wrażenie, wręcz w pewnych momentach się wzruszyłem. Za drugim razem już nieco mniejsze wrażenie. Nie mniej jednak, film ten jest dla mnie jednym z najlepszych baseballowych filmów jakie powstały.

niedziela, 23 grudnia 2012

Kryzys & artykuł Koniec sezonu 2008


Niestety... Zima zaczęła się na dobre i potrwa jeszcze długii czas... Dopiero grudzień, a już jest niesamowicie ciężko. Jedyna pociecha, że w 2013 roku, najważniejsze baseballowe mistrzostwa - World Baseball Classic. Turniej, który wyłoni najlepszą reprezentacje globu startuje 2 marca, a kończy się 19. Dlatego też... byle do marca!

Kolejna sprawa jest taka, iż mam coraz mniej czasu na prowadzenie bloga. Chęci w sumie też, dlatego w przyszłym sezonie wpisy będą zdecydowanie mniej regularne. Poza tym ograniczę się chyba do artykułów, przemyśleń, wspomnień dotyczących baseballu, aniżeli opisywaniu najświeższych wieści z polskich lig czy MLB, bo to każdy może sam sprawdzić odwiedzając odpowiednie strony.

Jako ciekawostkę dodam, że mistrzami japońskiej ligi NPB w sezonie 2012 zostali - Yomiuri Giants, wygrywając serie meczy 4-2.



Artykuł napisany 14 listopada 2008 roku.
"Koniec sezonu 2008"

Baseball pokochałem w 2006 roku. W 2007 roku zacząłem się interesować wszystkim co tylko związane z baseballem: filmy, gry, mlb. Sezon 2007 był pierwszym sezonem mlb i polskiej ligi jakimi się interesowałem. W tym roku zakres moich zainteresowań rozszerzył się na japońską ligę, a także ligę Tajwanu, Korei czy Kuby. Ale sezon to nie tylko rozgrywki zawodowców. Kocham sezon czyli okres marzec - listopad. To piękne słońce, cudowna pogoda, świeżo przystrzyżona trawka, piękny zapach, leciutki chłodny wiaterek. Ta piłka lecąca na tle błękitnego nieba. Trwa to kilka sekund, przez te sekundy czuję się jakbym był w raju. Te dziury w spodniach po diving catchach czy wślizgach. Zdarte kolana, odciski na rękach. Czasem zdenerwowanie gdy drużyna przegrywa, jednak zawsze grając w baseball czuję wielką radość.

Przychodzi jednak taki czas, gdy wszystko pryska jak bańka mydlana... Nadchodzi koniec sezonu. Zawsze byłem człowiekiem szczęśliwym, optymistycznie patrzącym na świat, niczym się nie przejmującym. Odkąd poznałem baseball raz w roku łapę doła, tracę chęci do życia i jestem naprawdę wkurzony. Jest to okres, gdy kończy się sezon baseballowy. Najgorszy jest grudzień. Dni króciutkie, wszystko ponure, często śnieg, zimno, deszcz. Wraz ze styczniem odżywają nadzieję. Zaczyna się nowy rok, w tym roku kolejny sezon. Jakoś robi się lżej na sercu. Zawsze w styczniu robię sobie kalendarzyk i codziennie skreślam liczby i odliczam dni do rozpoczęcia sezonu. Grudzień jest najgorszy, dobrze chociaż że dochodzą święta, które dość szybko lecą. Marzec uważam za początek sezonu. Wtedy zwykle robi się ciepło, zaczyna przygrzewać, śniegu nie ma oraz zaczynają się przedsezonowe rozgrywki w mlb. Co jednak robić przez te 3 miesiące bez prawdziwego kontaktu z baseballem?

Baseball odgrywa najważniejszą rolę w moim życiu. Nic więc dziwnego, że wraz z końcem sezonu łapie mnie dołek. Co robić przez ten czas? Możliwości jest wiele, ale żadna nawet w połowie nie zastąpi nam przeżyć podczas sezonu.
Możemy oglądać meczyki z poprzedniego sezonu... Niby tak, ale to nie to samo... Jeśli ktoś oglądał mecz baseballowy na żywo wie o czym mówię. W oglądaniu z płyty nie czuć tego klimatu, tej nerwówki.
Możemy grać w gry baseballowe... Jest to jakiś sposób przeżycia trudnych godzin, ale czasem takie granie ma złe skutki. Grając w grę łapie mnie wielka ochota na grę w realu, wtedy spoglądam za okno, a tam... śnieg.
Możemy oglądać filmy baseballowe... To dość ciekawe rozwiązanie, ale przecież przez 3 miesiące nie będziemy oglądać filmów.
Możemy analizować poprzednie sezony... To przede wszystkim bardzo ciekawe i jednocześnie pożera mnóstwo czasu. Naprawdę świetna sprawa. Najczęściej właśnie gdy sezon się kończy buszuję po angielskich stronach w poszukiwaniu nowych informacji i ciekawostek. Bo świat baseballu jest piękny i wiele rzeczy przeze mnie jest jeszcze nie znanych.
Możemy również oczywiście grać dalej w baseball... Grube ubrania i jazda na dwór grać w śniegu, jakąś szmacianą piłką... W jakiś sposób da radę zaspokoić baseballowy głód taką grą, ale to nie jest prawdziwy baseball.

Oczywiście ja stosuję wszystkie wyżej wymienione aspekty 'przeżycia' gdy sezon dobiegł końca, ale nic z tego nie zastąpi prawdziwej gry na podwórku, czy oglądaniu meczyku na żywo.
Jak sobie teraz pomyślę cały grudzień... cały styczeń... i do tego luty... Brrr, aż mnie ciarki przechodzą.
Jedynym moim pocieszeniem jest sezon 2009, a w nim czeka nas wszystkim sporo atrakcji!
Już w marcu czeka nas wielkie baseballowe święto! 'World Baseball Classic' - oj, to będą ciężkie noce dla mnie Wink
We wrześniu na dobry początek kolejnego roku szkolnego czeka nas również World Cup Baseball. Gospodarzami przyszłorocznej edycji Europa.
Nie wspominam nawet o polskiej, japońskiej, amerykańskiej, kubańskiej, koreańskiej, taiwańskiej lidze.
Już mi ślinka leci jak pomyślę co będzie za niecałe pół roku.

Tymczasem panowie bądźmy silni i wytrwajmy ten najgorszy w życiu fana i jednocześnie gracza okres. Nagroda będzie piękna. Cóż to będzie za radość, gdy pewnego dnia w ciepełku zdejmiemy kurtki, bluzy i znów rzucimy prawdziwą piłką. Gdy obejrzymy pierwszy meczyk, gdy znów poczujemy te emocje. Gdy baseball wróci do naszych serc po krótkiej hibernacji.

 

piątek, 2 listopada 2012

Niesamowici Giants!

San Francisco Giants zostali tegorocznymi mistrzami, wygrywając czterokrotnie z Detroit.

Pierwszy mecz San Francisco wygrali dość pewnie 8-3.
 Na uwagę tutaj zasługuje wyczyn Pablo Sandoval'a, który wybił 3 homeruny w jednym meczu w World Series. Do tej pory udało się to jedynie trójce zawodników:  Babe Ruth, Reggie Jackson oraz Albert Pujols.

W drugim pojedynku było już tylko 2-0, po obiegach w 7 i 8 inningu.

W trzecim meczu również 2-0. Oba obiegi Giants zdobyli w 2 zmianie.

I wreszcie w czwartym i jak się okazało najbardziej dramatycznym i decydującym pojedynku Giants wygrali 4-3 po 10 inningach i zdobyli po raz siódmy w swojej historii mistrzowski tytuł. Poprzednio triumfowali w latach 1905, 1921, 1922, 1933, 1954 (jeszcze jako drużyna z Nowego Jorku) oraz w sezonie 2010.


Rozdane zostały już również nagrody Gold Glove, a więc najlepszych graczy w obronie w przeciągu całego sezonu.

    AL                     NL
P Jake Peavy/
Jeremy Hellickson
Mark Buehrle
C Matt Wieters Yadier Molina
1B Mark Teixeira Adam LaRoche
2B Robinson Cano Darwin Barney
3B Adrian Beltre Chase Headley
SS J.J. Hardy Jimmy Rollins
LF Alex Gordon Carlos Gonzalez
CF Adam Jones Andrew McCutchen
RF Josh Reddick Jason Heyward


To już koniec pięknego sezonu 2012! Na koniec polecam obejrzeć film podsumowujący ten niesamowity sezon - TUTAJ!

środa, 24 października 2012

Znami finalistów!

Ciekawy finał, który jednak okazał się średnio ciekawy. 4-meczowy pojedynek w której główną rolę odgrywała jedna drużyna. Duży niedosyt dla fanów Yankeesów.



Zaczęło się od minimalnego zwycięstwa Detroit 6-4 po 12 zmianach w meczu trwającym prawie 5 godzin. W drugim meczu Tigers skromnie wygrali 3-0. Pechowe play offy dla Yankeesów, bowiem gwiazda zespołu Derek Jeter złamał kostkę i było już wiadome, że nie zagra do końca sezonu.




W trzecim meczu Detroit Tigers w obecności 43 tysięcy kibiców pokonali na własnym terenie NY Yankees 2 do 1. Zwycięstwo jest przede wszystkim zasługą Justina Verlandera, który rozegrał kolejne kapitalne spotkanie przebywając na górce 8 i 1/3 inninga w trakcie, których pozwolił przeciwnikom na zaliczenie zaledwie trzech odbić. Miotacz stracił tylko jeden punkt w dziewiątej zmianie po solo home runie Eduardo Nuneza, który przerwał jego serię 30 inningów bez straty punktów.


W ostatnim decydującym meczu, Tigers było bezapelacyjne, a rozbici Yankees nie byli w stanie im się przeciwstawić nawet na chwilę, przegrywając już po pierwszym inningu. Najlepszy mecz w tegorocznych playoff rozegrał shortstop Tigers - Johonny Peralta, który zaliczył dwa home runy oraz zapisał na swoim koncie 3 RBIs.

New York Yankees - Detroit Tigers 0-4 


W NLCS było natomiast niesamowicie zacięcie, bowiem do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było maksymalnej liczby meczów - aż 7! Obie drużyny grały rewelacyjnie i obie walczyły do samego końca.


W pierwszym meczu St Louis pokonali San Francisco 6-4. W drugim meczu role się odwracają i wygrywają Giants 7-1. Kolejne dwa mecze wygrywają jednak Cardinals  3-1 i 8-3.

Tym samym Carinalsom brakowało tylko jednego zwycięstwa do awansu. Piąty mecz jednak przegrali, głównie za sprawą miotacza Giants - Barrego Zito. Pitcher przebywał na boisku 7 i 2/3 inninga, w trakcie których pozwolił przeciwnikom na zaliczenie sześciu odbić i został dopiero czwartym zawodnikiem w historii Giants, który może pochwalić się takim osiągnięciem w rozgrywkach posezonowych obok Tima Lincecuma, Jason Schmidta oraz Jacka Scotta.



W szóstym meczu znów górą byli zawodnicy SF, pokonując tym razem Cardinals 6-1. Giants do zwycięstwa poprowadził miotacz Ryan Vogelsong, który w bezpośrednim pojedynku całkowicie przyćmił bohatera zeszłorocznych playoffs - pitchera Cardinals - Chrisa Carpentera. Vogelsong przebywał na boisku siedem inningow, w trakcie których pozwolił przeciwnikom zaliczyć zaledwie cztery odbicia.

W siódmym meczu, SF Giants pokonali w ostatnim decydującym spotkaniu o awansie do World Series - St. Louis Cardinals 9 do 0, dzięki czemu będą mieli szansę powtórzyć swoje osiągniecie z 2010 roku, kiedy to zdobyli mistrzowski tytuł. Klub z San Francisco w strugach deszczu wyrównał swoje osiągnięcie z poprzedniej rundy, kiedy to z Cincinnati Reds wygrał trzy ostatnie spotkania decydujące o awansie, w sytuacji w której każda porażka eliminowała go z dalszej rywalizacji.

San Francisco Giants - St. Louis Cardinals 3-4