W minioną niedzielę,
6 września w Żorach -
Dziady Katowice podejmowali
Warsaw Dragons w dwumeczu towarzyskim. Co ciekawe całą organizacją wydarzania
zajmowałem się ja i była z tym masa problemów. Aż przypomniały mi się czasy KSSP Bełchatów dekadę temu. Najpierw był problem z terminem, akurat i u mnie i u wielu zawodników wrzesień jest dość mocno zajęty. Najlepszym terminem okazał się pierwszy weekend września, czyli 5-6, ale ponieważ we wstępnym planie ligi Challenger, 5 września Rawa miała grać na boisku w Katowicach, skupiliśmy się na 6 września, czyli niedzieli.
Kiedy już wybraliśmy termin, to rozpocząłem rozpytywanie ludzi czy będziemy mieli skład. Gdy zgłosiło mi się 9 osób, rozpocząłem poszukiwania przeciwnika. Gdy znalazłem przeciwnika - okazało się, że zaszły zmiany i 5 września na boisku nikt nie gra, ale za to 6 września Rawa gra swoje mecze play off w regionalnej lidze Czeskiej. Dodam, że początkowo planowaliśmy mini turniej w 3 drużyny: Rawa, Dziady, Dragons. W związku z tym rozpoczęliśmy poszukiwania nowego boiska i na szczęście udało się w Żorach. W kolejnym kroku znów rozpytywałem ludzi czy zmiana miejsca na Żory nie wpłynie na ich obecność, a gdy mi wszyscy potwierdzili to napisałem do Dragons o zaistniałej sytuacji. Ogólnie dość mocny galimatias, ale wszystko dobrze się skończyło.
Choć z tego co słyszałem to i w Dragonsach wyszły nieprzewidziane okoliczności. Jednej wiodącej osobie żona zaczęła niespodziewanie rodzić, kilka osób się wykruszyło w ostatniej chwili i ostatecznie pojawili się 9 zdolnych do gry (+1 kontuzjowany). Na drugi mecz mieli już tylko 8 osób, bo jeden musiał uciekać, ale my akurat mieliśmy 10 osób, więc jedną osobę im wypożyczyliśmy. I tak doszło do tych meczy w małych bólach po drodze.
Jeśli chodzi o sędziów to załatwiliśmy dwóch dzieciaków z Żor. Zrzuciliśmy się im na wynagrodzenie, więc wszystko było dopięte. Ustaliliśmy, że gramy 2 mecze po 7 zmian bez limitu czasowego, ale z mercy rule z PLB. Dodatkowo przy 5 obiegach - następuje automatyczna zmiana bez 3 autów. Zapraszam na relację, bo były to dość ciekawe mecze.
Warsaw Dragons - Dziady Katowice 3:6Pierwsze co spotkałem po wejściu do boksu to grill :) To jest klimat Dziadów. Mecz rozpocząłem na środkowym zapolu i tam spędziłem cały mecz, czyli 7 zmian w obronie. Miałem 3 piłki popy pewnie złapane, zero błędów.
W ataku:
1-base hit. 1 run.
1-base hit. 1 RBI. 1 stolen base. 1 run.
Strike out.
Strike out + mini kontuzja
Moje ostatnie wejście na pałkę w tym meczu niestety skończyło się źle. Odbiłem mocno piłkę, która trafiła mnie prosto w kolano lewej nogi od boku. Od razu padłem na boisko z niesamowitym bólem. W pierwszej chwili myślałem, że kurde jak tu dalej grać. Podbiegli koledzy, zaaplikowali dużą dawkę lodu w sprayu na kolano. Chwilę odczekałem, zrobiłem przysiad, pochodziłem - no i wiedziałem, że przy takiej liczbie graczy - nie ma wyjścia, muszę grać. Jakiegoś mega bólu może już nie było, ale dyskomfort dość spory i tak ten strike out ostatni mnie nawet ucieszył, chciałem już zejść z batter boxu.
Natomiast powiedziałem trenerowi, że dokończę mecz na środkowym zapolu (bo chciano mnie zmienić na 1 bazę) i co ciekawe za chwilę poleciało mocne odbicie w powietrze na środek, trochę za plecy. Pobiegłem do tyłu lekko kuśtykając i zrobiłem ten kolejny, trzeci tego dnia aut na CF.
Dziady Katowice - Warsaw Dragons 17:2Drugi mecz rozpoczęliśmy z grubej rury zdobywając po 5 obiegów w 1 i 2 zmianie przy 0 autach. Od razu wyszliśmy na mocne prowadzenie i kontrolowaliśmy przebieg spotkania do samego końca.
Cały mecz spędziłem na 1 bazie. Mecz zakończył się po 6 pełnych zmianach zasadą litości.
Miałem jedno bardzo dobre, przytomne zagranie. Druga baza zajęta. Odbicie na środek zapola. Biegacz biegnie, obiega 1 bazę, środkowozapolowy rzuca na dom, przebiegam w okolice górki, łapę - przecinam to podanie i podaję do drugobazowego. Ten robi tag aut i mamy piękny aut. Dodatkowo biegacz z 3 nie pobiegł na dom, więc jest aut i bez punktu. Coś pięknego. Poza tym bez błędów.
W ataku:
BB
1 baza po errorze.
1-base hit. 1 stolen base. 1 RBI.
Fly aut na CF
Jeśli chodzi o stan moich kolan to
nie ma źle. Obawiałem się, że będzie gorzej po prysznicu i zacznie bardziej puchnąć. Raczej jakiś "mechanicznych" urazów nie ma, ot po prostu
stłuczenie i obrzęk. A dyskomfort wynika właśnie ze stłuczenia i opuchlizny. Lekko kuśtykam, nie mogę klęczeć na tym kolanie i przysiad też trochę boli. Acz da się grać i właśnie jutro muszę jechać na mecze WLB, bo już się do tego zobligowałem, a ludzi nie mamy za dużo.
Altacet i jazda.
Bardzo fajne mecze i prawdopodobnie ostatnie mecze Dziadów we wrześniu. Czy zagramy coś jeszcze w październiku? Kto wie... wiem jedno, ja już na pewno nie podejmę się organizacji spotkania. A tymczasem
rozgrywki WLB wchodzą w decydującą fazę i już jutro jadę na kolejny mecz. A za tydzień ostatni mecz sezonu zasadniczego. Robi się gorąco.
Kocham Baseball :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz