W miniony wtorek, 1 września udałem się tradycyjnie już przed 17 w stronę Wrocławia na kolejną kolejkę Wrocławskiej Ligi Baseballu. Przeciwnik był z górnej półki, bo drużyna Warriors jako jedyna miała komplet zwycięstw, a mecz z nami to był ich ostatni, siódmy mecz rundy zasadniczej. Z naszej ekipy mieliśmy 8 osób + 3 dodatkowe nas wspierały z innych ekip. Niestety to jeden z tych meczy, które chciał bym zapomnieć, a pewnie zapamiętam go do końca życia. Zapraszam na relację.
Lumberjacks - Warriors 6:7Rozegraliśmy aż 6 zmian, mecz był dość długi, bo w domu byłem o 00:30 (start meczu był o 19:45).
Pierwsze 2 zmiany spędziłem na 1 bazie. Jedno mocne odbicie po ziemi w moją stronę i pewny aut. Bez błędów.
Kolejne 2 zmiany, czyli 3 i 4 spędziłem na miotaczu, gdzie oddałem 1 obieg, ale po errorach. 0 ER. Dość dobre miotanie, choć odbijano mnie, ale obrona robiła auty.
Ciekawa była trzecia zmiana, kiedy zrobiłem już 1 aut, a później dałem wolną bazę, HBP i 1 error w polu i zrobiły się 3 bazy zajęte. Na szczęście udało się z tego wyjść cało.
Piątą zmianę znów spędziłem na 1 bazie, gdzie nie złapałem jednego popa w strefie foul. Był mocno za plecy, ale był do złapania. Nie przywykłem do grania przy światłach i piłka mi się zlała z lampą, no i odbiła mi się od rękawicy.
W szóstej zmianie wszedłem na prawe zapole, gdzie miałem jeden koszmarny błąd na prostej piłce. Jak amator po odbiciu podbiegłem 3 kroki do przodu, gdzie zawsze powinno się cofać i piłka spadła mi za plecy.
W ataku:
Groundaut
HBP
Infield 1-base hit. 1 stolen base.
I właśnie jednym z tych errorów był mój na prawym zapolu. Krótko mówiąc mogłem zakończyć ten mecz, ale zepsułem. Brakuje mi treningów na zapolu, nie zaprzeczam.
Już dawno nie byłem tak zły i wkurzony po meczu. Ale właśnie paradoksalnie to jest to piękno baseballu. Teraz już ciśnienie zeszło, więc mogę spokojnie napisać ten post.
Ale może to i dobrze. Zostały nam dwa mecze rundy zasadniczej z Rats i Buccanners - ekipy z dołu tabeli. Nie można ich zlekceważyć, ale dwie wygrane to priorytet. Awans do finałowej czwórki już raczej mamy.
Analizowałem sytuację. Mamy dwie porażki, więc dla mnie najlepiej jakby sezon zasadniczy zakończył się tak:
1. Warriors
2. Raptors
3. Lumberjacks
4. Bananas
Wtedy w półfinale gralibyśmy z Raptors. Przegraliśmy z nimi w sezonie zasadniczym, bo zabrakło nam miotacza. To był by idealny moment na rewanż.
A wtedy po wygranej trafiamy na Warriors i po przepięknym widowisku wznosimy puchar. Tak wygląda mój idealny koniec sezonu WLB. Czy się sprawdzi? Zobaczymy.
Mamy skład 9-11 osób, mieliśmy grać w Katowicach, ale niespodziewanie Rawa tam gra Czeską ligę, więc udało się załatwić boisko w Żorach.
Będą to kolejne 2 mecze Dziadów w historii i kto wie czy to nie będą ostatnie mecze w tym roku. No chyba, że w październiku coś by się udało.
Jeśli chodzi o WLB to terminarz wygląda następująco:
08.09 wtorek - vs Buccaneers
15.09 wtorek - vs Rats
24.09 czwartek - mecz play off miejsce 2 vs 3 (ew. 22.09 jeśli zajmiemy 4 miejsce, wtedy 1 vs 4).
10.10 sobota - Mecze Finałowe (4 mecze, kolejno o miejsca: 7, 5, 3, 1).
Dużo grania! Dużo! Wyciskamy ten ostatni czas jak się da.
Kocham Baseball :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz