poniedziałek, 5 października 2026

Gościnnie w Wizards Opole - PLB Challenger

 

Jeśli ktoś nie wie, to jesienią kluby dostały możliwość gry w rozgrywkach Polskiej Ligi Baseballu - Challenger. Zgłosić się mogła każda drużyna, która nie grała w play offach PLB D1. Czym są te rozgrywki? Tak naprawdę to po prostu turnieje/mecze towarzyskie pod egidą PZBALL. Nie ma żadnej tabeli, żadnych mistrzów, itp. Po prostu taka posezonowa zabawa, sparingi. Początkowo Dziady Katowice myśleli żeby wziąć udział, ale wciąż mamy za mało graczy. Natomiast Rawa Katowice naturalnie bierze udział, ale jak już wiecie opuściłem pierwszy skład Rawy, ustępując miejsca młodym graczom. Przyszedł ten moment, który nadejść musiał. 

Ale jak wiecie ja Kocham Baseball i jestem głodny gry. I tak w środę popołudniu dostałem zapytanie od dobrego kolegi Rafała z Wizards Opole czy nie chciał bym z nimi zagrać w turnieju Challenger w Kutnie, bo nie mają ludzi. Zawsze chętnie zagram tam gdzie jestem potrzebny i mile widziany i biorąc pod uwagę, że ma być wspaniała pogoda i do Kutna mam niecałe 1,5h - to oczywiście się zgodziłem. Pozostało jeszcze przekonać żonę do tego pomysłu, co nie było takie trudne. 

Dopiero po wyrażeniu zgody zderzyłem się nieco z biurokracją, czyli trzeba było kombinować umowę wypożyczenia z Rawy do Wizards. Trzeba było ogarnąć skan badań, bo nie ma systemu do badań, a fizycznie moje badania są w Katowicach. Ale tak naprawdę to tylko drobna papirologia, której w sumie nikt nie sprawdzał, bo każdy i drużyny i sędziowie - traktują te rozgrywki mocno piknikowo. 

Tak więc zapraszam na relację z gościnnego wystepu w Wizards Opole i jednocześnie chciał bym się pochwalić, że były to mecze numer 30 i 31 w tym sezonie w moim wykonaniu. Do tej pory tylko dwa razy przekroczyłem 30 meczy w sezonie i było to w 2016 i 2024, ale o tym szerzej napiszę w podsumowaniu sezonu na koniec roku, bo ten licznik jeszcze się powiększy. 

Wizards Opole - Mariners Gdańsk 2:11
Rozegraliśmy zaledwie 4 pełne zmiany, ze względu na limit czasowy 2h na mecz, choć tak naprawdę sędziowie zakończyli ten mecz po jakiś 1 godzinie i 40 minutach. Dla mnie to dziwne, ale nikt nie miał pretensji. 

Zagrałem cały mecz na 1 bazie, czyli 4 zmiany w obronie, gdzie miałem trochę roboty. Najpierw w 2 zmianie łapę fly aut na popie do przodu. 
Natomiast 3 zmiana była w całości MOJA. To chyba pierwsza taka sytuacja w mojej karierze. Trzy groundballe w moją stronę i pewne auty na 1 bazie. Z tych trzech jeden był dość trudny, mocny, ale pewnie złapany na kucaka. Zero błędów. 

W ataku: 
Strike out
Strike out

Totalna niemocna pałce trwa, to już trzeci mecz z rzędu bez hita, zupełnie nie leżał mi ten miotacz leworęczny, a i strefa sędziego była taka, że nieco człowiek musiał szukać tego odbicia. 

Ale tak naprawdę po pierwszej zmianie było 7:2 dla Mariners i niestety przy 2 autach było 2:2, a potem było chyba 5 errorów z rzędu, z czego chyba 3 w wykonaniu 3-bazowego. Więc niestety Mariners nie oddali tej przewagi, ale mecz mógł by się potoczyć inaczej, gdybym ja grał na 3 bazie. Dlaczego? Przejdźmy do drugiego meczu. 

Goats Poznań - Wizards Opole 2:12
Rozegraliśmy 5 zmian w obronie. Pierwsze 4 zmiany spędziłem na 3 bazie, a ostatnią 5 zmianę na 1 bazie. Bez błędów. 

Trzy piękne akcje na 3 bazie, a zwłaszcza pierwsza. Druga baza zajęta, odbicie w stronę łącznika, ale dość wolno toczące się, zbiegam z trzeciej bazy łapię na wyciągnięciu piłkę, zerkam na drugą bazę - biegacz stoi, robię obrót przez lewe ramię, step i rzut na 1 bazę - aut. Zawsze chciałem zrobić taki aut z obrotem w meczu i to chyba pierwszy albo drugi raz w karierze. 
Druga i trzecia akcja podobna, ale już bez obrotu, a i odbicia bardziej w moją stronę, ale także przytrzymanie biegacza na 2 bazie, a w ostatniej akcji na 2 i 3 bazie i pewny aut na 1 bazie. Naprawdę koledzy z Wizards byli pod wielkim wrażeniem mojej gry obronnej. 

W ataku: 
Fly aut na CF
Infield 1-base hit
BB. 1 run.
BB. 1 run.

Nastąpiło przełamanie, jest hit i to dość specyficzny jak na mnie. Piłka odbiła się od trawy przed bazą domową i poleciała w lewą stronę koziołkując po linii. Obrona jeszcze chwilę czekała licząc, że wyjdzie za linię, bo piłka była trudna, ale nie wypadła i pewny safe na 1 bazie. Taki idealny skrót, tyle że z odbicia :) Mam nadzieję, że to prawdziwe przełamanie i teraz już będę lecieć normalne hity za infield. 

W pierwszym meczu Goats pokonali Mariners, ale rozmawiałem później z chłopakami z Gdańska i oni silniejszy skład zostawili na nas. Tak więc podsumowując każda drużyna zaliczyła 1 zwycięstwo i 1 porażkę. Fajna atmosfera i fajne mecze. Po pierwszym byłem nieco podłamany i swoją grą w ataku i przede wszystkim liczbą errorów w mojej ekipie, ale drugi mecz zmył te złe odczucia i w znakomitym humorze wracałem do domu. Podziękowania dla Wizards za możliwość gry, mam nadzieję, że to nie ostatni mój mecz w drużynie z Opola, bo.... chyba dobrze mi w niebieskim :) Przypomina mi to stare dobre czasy KSSP Bełchatów. 

Ale to nie koniec sezonu. Już w najbliższą niedzielę, 11 października we Wrocławiu finały Wrocławskiej Ligi Baseballu. Mój mecz o 3 miejsce jest o godzinie 15:00, ale skoro już jadę to jeśli któraś drużyna będzie potrzebować gracza, to chętnie przyjadę wcześniej i zagram w dwóch meczach. Maksymalizuję liczbę meczy w tym roku, choć o rekord będzie trudno... ale kto wie :) 
Kocham Baseball :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz