Czas na nieco bardziej gorzki post na temat WLB, bo to co się wczoraj działo pomijając nawet wynik niestety nieco splamiło moją dobrą opinię i dobre odczucia o tych rozgrywkach. W dniu wczorajszym o 19:30 rozegraliśmy nasz mecz półfinałowy przeciwko Raptors. Był to niezwykle długi mecz, bo trwał blisko 2,5 godziny. Rozegraliśmy 5 i 2/3 zmiany. I muszę przyznać, że po raz pierwszy nie chciało mi się jechać. Nie zrozumcie mnie źle: grać mi się chciało, nie chciało mi się tylko jechać autem te 2 godziny na boisko. Może dlatego, że graliśmy w poniedziałek i byłem po męczącym weekendzie, ale oczywiście pojechałem i na miejscu już było git. Zapraszam najpierw na relację z wynikiem.
Jedną pełną zmianę spędziłem na miotaczu, gdzie zaliczam 1 SO, 0ER, 1 obieg po błędach, 0 hitów oddanych.
W ataku niestety wciąż niemoc:
SO
HBP
Fielder choice. 1 stolen base.
Jak widzicie przegraliśmy. Mecz był wyrównany, przegraliśmy zasłużenie choć minimalnie. W związku z tym minimalnym wynikiem zrobiło się nerwowo, na tyle nerwowo, że doszło do małej przepychanki, bójki na boisku i dwóch zawodników (po jednej z obu drużyn) zostało wyrzuconych z boiska. Zanim przejdę do genezy konfliktu muszę nakreślić Wam przebieg całego spotkania. Więc zaczynamy.
W 3 i 4 zmianie narzucał Łuki, który rzucał fenomenalnie - na zero. Niestety my w ataku również na zero.
W 5 zmianie narzucałem ja i niestety jeden gracz się dostał na 1 bazę po errorze obrony, potem po nieudanym pick-offie pobiegł na drugą bazę, a potem skradł trzecią, gdzie po nieudanym rzucie łapacza, dobiegł na domową. Zupełnie niepotrzebnie oddany punkt.
Ale największe kontrowersje przyszły w ostatniej 6 zmianie. Najpierw my w ataku zdobywamy maksymalną ilość, czyli 5 obiegów. Zostało tylko obronić. I wtedy kiedy ja zmierzałem na górkę miotacza, pojawiły się głosy z Raptors, że jak to tak i przecież ja rzucałem w Rawie w Ekstralidze w zeszłym roku i nie mogę grać dwóch zmian na miotaczu.
Do tej pory podczas sezonu zasadniczego prawie w każdym meczu grałem 2 zmiany na miotaczu, przeciwko Raptors także - i nigdy nikt nie miał o to pretensji. Nie jestem mega miotaczem, a głównie po to był ten przepis, aby wyeliminować najlepszych miotaczy. Ja wchodziłem bardziej dociągnąć mecz, aby rzucał ktoś kto potrafi wcelować w strefę. Nie przeszkadzało to nikomu podczas całego sezonu zasadniczego. Aż do półfinału - Tym razem Raptors się o to spruli.
I żeby nie było - tutaj też potrafię ich zrozumieć, bo w ostatniej zmianie i oni mieli problem z miotaczem i wstawili młodziaka na którym zdobyliśmy maksymalną ilość, czyli 5 obiegów. I to była ich linia obrony, że oni też mają Antona, który rzuca podobnie jak ja i podobnie jak ja rzucał coś tam w najwyższej lidze i on miotał 1 zmianę u nich. No i właśnie gdzie tu sens. Naprawdę tak dobry mecz rozwiązywać w ten sposób, że w ostatniej zmianie jest chodzone po bazach, bo nie ma miotaczy? Totalny bezsens. Przecież mogliśmy się umówić, że na ostatnią zmianę może narzucać dalej Anton i ja. I zakończyli byśmy ten mecz w dobrym stylu. Zupełnie tego nie pojmuję, jakby dobry baseball, dobra atmosfera zeszła na dalszy plan, bo liczy się tylko zwycięstwo. To nie mój baseball.
Rzeczywiście jest taki zapis w regulaminie, że miotacz może miotać maksymalnie 2 zmiany, a taki który miotał w najwyższej klasie rozgrywkowej w 2025 lub 2026 - max. 1 zmianę. Tyle tylko, że regulamin nie reguluje tej kwestii jeśli chodzi o play offy. Jest tylko zapis, że drużyna przeciwna może zgłosić sędziemu taki stan rzeczy i po meczu drużyna w tabeli rundy zasadniczej dostaje -1 punkt. Ale nie ma nic co wtedy się dzieje w play offach.
Oczywiście sami sędziowie także jakoś specjalnie nie znają regulaminu, więc ich dyskusja też trwała dość długo.
Regulamin pojawił się kilka dni po Opening Day, bo na naszym pierwszym meczu ja o tym przepisie nie wiedziałem w ogóle. Może trenerzy dostali regulamin wcześniej?
Ale, naszym trenerem jest obcokrajowiec, który pewnie nie znał nawet tego regulaminu. Raczej po Polsku tego nie przeczyta, a i po angielsku pewnie był by kłopot, więc on po prostu tego regulaminu nie znał. A dodatkowo przez cały sezon zasadniczy - wszystkie drużyny nie miały z tym problemu.
I właśnie z tego wynikła bójka na boisku, doszło do sprzeczki między naszym trenerem, a jednym z zawodników Raptors. Poszło to dość daleko, doszło do rękoczynów, poleciała piłka baseballowa, zrobiła się przepychanka, trzeba było rozdzielać ludzi. WFT? O co tutaj chodzi, bez jaj. Tak sobie pomyślałem. Dwóch głównych oponentów biorących udział w bójce zostało wyrzuconych z boiska. Mi ostatecznie zakazano narzucać w 6 zmianie. Wszedł Jakub, a potem Giorgio i nie udało nam się dowieźć wyniku. Przy dwóch autach, Raptors wybili walk-off hita i zdobyli maximum, czyli 5 punktów, ostatecznie wygrywając 11:10. Jak by się potoczył ten mecz, gdybym mógł narzucać w tej 6 zmianie? Nie wiem, ale na pewno chciał bym, niezależnie od wyniku. Niestety nie dane mi było, tak więc najlepiej z całej ligi WLB wspominam i będę wspominał Opening Day vs Bananas, gdzie właśnie kończyłem na miotaczu, narzucając 2 zmiany.
Teraz żeby nie było - akcja z miotaczem w 6 zmianie to nie była przyczyna naszej porażki. Niestety przyczyny leżą tylko i wyłącznie w nas. Przytoczę kilka przykładów, które nas zgubiły:
- Atak. Wielokrotnie na początku meczu w ataku za bardzo koledzy szarżowali. Nie kumam tego. Wynik na styku, a ktoś przy 0 autach, pędzi na 3 baze po tripla. Po co? Skoro za chwilę był przerzut i tak była by ta 3 baza. Druga rzecz: 1 aut, dobra kolejka i ktoś próbuje kraść z 2 na 3 - pewny aut. Trzecia sytuacja to mnóstwo balli, a młodzicy machają piłki nad głową. Niestety zbyt nonszalancki atak: mocno indywidualne podejście a nie dla dobra drużyny.
- Obrona - tutaj przytoczę kilka akcji z pamięci. Pojedyncza akcja nas nie pogrążyła, ale wszystkie razem i owszem:
- Feralny przerzut łapacza gdy ja miotałem, zszedł ten 1 punkt który zadecydował o tym, że nie było extra innings.
- Nie złapana prosta piłka na środkowym zapolu - zeszły 2 obiegi
- Nie złapana prosta piłka na łączniku
- Nie złapana prosta piłka na 2 bazie
- Pierwsza zajęta, odbicie do łącznika, szansa na double play. To było dogranie 6 zmiany. Zamiast double play mamy 1 i 2 safe po errorze. Być może decydująca akcja w tym momencie.
- Odbicie a'la skrót w stronę 3 bazy przy obstawionych bazach - piłka wyślizguje się i zamiast autu na domowej mamy safe i to był chyba 10 punkt dla Raptors, czyli na remis.
Tak więc - nie, nie twierdzę, że przegraliśmy niezasłużenie.
Twierdzę jednak, że w tej 6 zmianie mogliśmy zagrać z normalnymi miotaczami, nawet jeśli ktoś miał by przekroczyć regulaminową liczbę zmian. Można się było dogadać i zrobić naprawdę wspaniałe widowisko baseballowe do samego końca. A tak pozostał smród. Smród tego meczu, którego już się nie da cofnąć.
Aż odechciało mi się jechać na ostatni mecz o 3 miejsce, tak szczerze mówiąc. Ale zrobię to, aby godnie zakończyć te rozgrywki, bo przecież ja nadal....
Kocham Baseball :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz