środa, 24 czerwca 2026

Zaległe mecze - vs Silesia Rybnik

 

W miniony piątek, 19 czerwca urwałem się z pracy o 13, żeby zdążyć na kolejne mecze baseballowe. Czekał nas pojedynek z Silesią Rybnik, który pierwotnie miał być rozegrany w maju, ale z powodu deszczu - został przełożony. Po drodze zahaczam o Mc Donalds, co by zjeść obiad i tak docieram na boisko około godziny 15:30. Masakryczne korki po drodze w tygodniu uświadamiają mi, że ewentualne dojazdy na treningi rzeczywiście nie miały by żadnego sensu. 

Nie wiem na jakiej zasadzie był wybierany nowy termin, bo robił to były już trener, ale myślałem, że tak bardziej na luzie wpadniemy na boisko, szybka rozgrzewka, BP w tunelach i gramy. Z racji tego, że graliśmy o godzinie 17 - to większość zawodników się spóźniła i dotarła około 15:30-16:30. Co mnie zdziwiło, że Silesia normalnie zrobiła trening odbijania na boisku o 15:30. No, ale mieli do tego prawo. 

Dowiedziałem się także dlaczego mamy czas do godziny 22. Podobno okoliczni mieszkańcy dzwonili na straż miejską/policje, że zakłócana jest cisza nocna przez Mosir. Na naszych meczach nie jest głośno, a oświetlenie nie wpisuje się w zakłócanie ciszy nocnej, ale pewnie Mosir po prostu chciał uniknąć problemu/konfrontacji. Tak więc mecze zaczynają się o godzinie 17 i wcale nie jest pewne, że rozegramy 2 mecze. Na szczęście pierwszy mecz kończy się około 19, więc drugi również doszedł do skutku. 

Silesia Rybnik - Rawa Katowice 16:1

1 i 2/3 zmiany rozegrałem na RF. Bez błędów i bez piłek. 

4 i 1/3 zmiany rozegrałem na 1 bazie. Miałem dwa trudne podania od kolegów, ale pewnie złapane oraz 1 nieudany diving catch.

Przypomniałem w tym meczu, dlaczego przez tyle lat grałem na 1 bazie i przez wielu byłem uznawany za filar. 

Na pałce: 
BB. 1 caught stolen.
Fly aut.






Silesia Rybnik - Rawa Katowice 14:5

Cały mecz, czyli 7 zmian w obronie rozegrałem na 1 bazie. Żadnych szczególnych akcji. 

Na pałce: 
Groundaut
1 baza po errorze. 1 "nieoficjalna" asysta. 1 run. 
SO

I przy moim ostatnim wejściu na pałkę, nastąpiła nieudana kradzież bazy i tak skończyła się moja szansa.

Jeszcze dodam, że Silesia wybiła 3 homeruny, ale na normalnym boisku były by to proste auty na CF. Po prostu odbijali wysoko w powietrze na jakiś 85-95 metr, a że boisko w Katowicach jest małe to piłka wypadała za płot. A szkoda.


Mecz bez większej historii. Udało się skończyć przed 22, choć światła paliły się dłużej, bo zanim ogarnęliśmy rzeczy to już było po "ciszy nocnej". Trener w drugim meczu obraził się na naszego kapitana, bo ten rzucił z zapola na dom, a potem coś krzyknął (choć nie do niego), więc trener przestał jakby się interesować drugim meczem (przestał dawać znaki, być podpowiadaczem). Troszkę średnie zachowanie, ale sam trener przeprosił po kilku dniach, że rzeczywiście tak nie powinien zrobić. 

Po meczach jeszcze szybka kolacja w Max Burgers i wracam w nocy do domu, gdzie docieram ok. 00:30. Dzień regeneracji i czekał mnie wyjazd do Wrocławia. 

Mecze z Wrocławiem opiszę prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Niestety w tą sobotę czeka nas mecz Pucharu Polski ze Stalą Kutno w Katowicach, ale wysoce prawdopodobne że nie będę w stanie pojechać na ten mecz. I w ogóle z tego co słyszałem krucho mamy ze składem na ten mecz. Natomiast dobra wiadomość jest  taka, że na mecze eliminacyjne do play off w dniach 4-5 lipca w Kutnie - prawdopodobnie pojadę i prawdopodobnie będzie to zakończenie sezonu w Rawie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz