Czysto teoretycznie nie byliśmy jeszcze pewni awansu do top4. Wprawdzie szansa, że spadniemy niżej wynosiła jakiś 1%, ale to tym meczem postawiliśmy kropkę nad i i tym samym mogę z dumą powiedzieć, że będziemy walczyć o miejsca 1-4. Teraz jeszcze musimy dograć ostatni mecz i poczekać na rozstrzygnięcia przeciwników, bo zależnie od końcowej klasyfikacji przyjdzie nam się zmierzyć z Bananas lub Raptors. Ale najpierw wróćmy do wczorajszego meczu.Lumberjacks - Buccaneers 12:0
To był naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i dość szybki. I tutaj właśnie jedyny minus to mecz został zakończony przedwcześnie, bo rozpoczęliśmy o 19:45, a skończyliśmy ok 21:15. Jako, że już dojeżdżam tak daleko, no to wolałem grać te 2 godziny, ale trudno. Rozegraliśmy 5 pełnych zmian.
Pierwsze 2 zmiany spędziłem na 1 bazie. Zero błędów. Jedno podanie od catchera po strike oucie na styku bardzo blisko kolizji na 1 bazie.
W 3 zmianie wszedłem na miotacza. Zacząłem od strike outu, a kolejni dwaj pałkarze to najlepsi z Buccaneers. Pierwszy odbija prosto do mnie i pewny aut na 1 bazie, a drugi odbija prostą piłkę do łącznika.
4 zmiana na miotaczu to szybkie 3 strike outy. Perfekcyjne miotanie! Zero baz zajętych. Forma mutant.
W 5 zmianie wróciłem na 1 bazę. Generalnie w tym meczu grając na 1 bazie dwukrotnie brałem udział w klasycznym double play 2-1. To był naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu.
W ataku:
BB. 1 run.
2-base hit. 1 stolen base.
1 baza po errorze
Kolejne bardzo dobre odbicie z pierwszego narzutu nowego miotacza. Piłka poleciała na jakiś 90 metr na lewe zapole pod płot. Na lewym we Wrocławiu jest 103m. Pięknie leciała na tle reflektorów, przez chwilę znów była myśl, że może za płot, ale nie wiem czy to się kiedyś wydarzy :)
Wskoczyliśmy na 3 miejsce w lidze. Czeka nas ostatni mecz rundy zasadniczej w najbliższy wtorek, 15 września przeciwko Rats. A później będziemy musieli czekać na rozstrzygnięcie meczu Bananas - Raptors. To od niego zależy klasyfikacja końcowa rundy zasadniczej. WLB wchodzi w decydującą fazę!
Kocham Baseball :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz