Sezon zaczęliśmy z wielkiego pułapu. Graliśmy w soboty i niedzielę. I tak nadeszła niedziela, 12 maja - dwumecz z Dębami Osielsko. A ja przez cały dzień czułem przeszywający ból prawego łokcia. Typowe przeciążenie, łapałem się czasami za łokieć z grymasem bólu. Kilka osób zauważyło, coś pytało czy mi coś jest, ale zgodnie ze swoją filozofią stwierdzałem, że nic takiego. Na ten temat rozpiszę się w dalszej części.
Drugi mikro uraz miał miejsce podczas dwumeczu z Gepardami Żory w dniu 26 maja, a było to naciągnięcie pachwiny. Nic poważnego, być może wynikało to ze zbyt słabej rozgrzewki, nie wiem. Wiadomo, że taki uraz mija dość szybko, ale podczas tego dnia był denerwujący już do samego końca.



