wtorek, 24 lutego 2026

#13 Polskie Boiska Baseballowe - Bełchatów

 

To ostatni wpis tego cyklu przynajmniej do czasu powstania nowego boiska baseballowego w Polsce. Wprawdzie wiem, że pisałem, że będą jeszcze 3 wpisy i całość miała się zamknąć w 15 obiektach, jednak po głębszej analizie okazuje się, że ostatnie dwa obiekty to boiska softballowe, a nie baseballowe. Są to obiekty niedostępne. Pierwsze to boisko w bazie wojskowej USA w Redzikowie k. Słupska. Drugie to dwa boiska softballowe na terenie Amerykańskiej uczelni w Konstancinie-Jeziorna. Po analizie zdjęć boisk, wychodzi mi, że to typowe małe boiska do softballu, a nie baseballu. W tym cyklu przypominam, że uwzględniam tylko boiska baseballowe dla seniorów, gdzie od bazy do bazy jest 27 metrów i 43 centymetry. Dziś w ramach bonusu boisko baseballowe w Bełchatowie

Na początku naszej przygody baseballowej w Bełchatowie nasz priorytet to był nasz teren, nasze boisko które zawsze jest wolne i na którym możemy poczuć prawdziwą wolność, czyli kiedy chcemy to gramy. Wraz z ewolucją naszej gry - ewoluowały nasze boiska, a w ciągu pierwszego roku istnienia drużyny KSSP Bełchatów mieliśmy 3 boiska baseballowe. Aż w końcu pojawiło się ono - obiekt idealny o którym dziś wspominam i jednocześnie ostatnie takie naprawdę "nasze boisko" - nasz teren. Stadion nazwany "JakSięMasz".

Obiekt został otwarty w czerwcu 2007 roku i istniał do wiosny 2009 roku, więc przez prawie dwa lata to był nasz baseballowy raj. W owym czasie obeszliśmy cały osiedle i pół miasta w poszukiwaniu dużego terenu na boisko baseballowe, tak aby nikomu nie przeszkadzać odbitymi piłkami. I tak natrafiliśmy na świeżo wykoszony teren przy nasypie kolejowym na naszym osiedlu. Oczami wyobraźni widziałem, że ten teren jest idealny, jednak był jeden problem. Trzy świeże drzewka zasadzone na samym środku terenu. Na szczęście pijany znajomy, który przechadzał się niedaleko nam "pomógł" i je usunął. I tak mieliśmy swoją przestrzeń do gry. 

W dalszym etapie wkopaliśmy płytki chodnikowe 40x40cm jako bazy, zrobiliśmy linie z piachu, przybiliśmy deskę miotacza do ziemi, zrobiliśmy backstop z drzwi znalezionych przy śmietniku, przenieśliśmy betnową ławkę, która znajdowała się nieopodal - bliżej boiska, tak, że stała się ona dogoutem. I po prostu zaczęliśmy na nim grać. Początkowo w czwórkę, a z czasem naprawdę w dużej ilości osób. Blisko boiska był skatepark, więc często młodzież była zaciekawiona co my tam robimy. 

To było nasze dzieciństwo. W 2008 roku były miesiące, że graliśmy 25-27 dni w miesiącu, czyli niemalże codziennie. I właśnie z 2008 roku jest to zdjęcie widoczne u góry. Te linie to już nie jest piach, to po prostu wydeptane ścieżki od naszej gry. Linią homeruna po prawej i środkowej stronie były tory kolejowe, a konkretnie pierwsza szyna. Natomiast po lewej stronie było to drzewo i betonowy słup. Mniej więcej do homeruna było jakieś 65 metrów w najbliższym punkcie. W najdalszym około 90 metrów. Byłem rekordzistą homerunów na tym obiekcie i na 67 wybitych, ja wybiłem 62 homeruny. Nie udało mi się zrealizować jednego z marzeń. Zawsze chciałem wybić homeruna w przejeżdżający pociąg towarowy. No, ale takie życie. 

Z ciekawszych sytuacji - raz kolega wszedł na nasyp i tam czekał na moje odbicie, gdy nagle odbiłem w powietrze, kolega przemieszcza się po nasypie prawie się przewraca i... łapie piłkę. To jeden z najlepiej zapamiętanych chwytów w moim życiu. Ale ogólnie i mi zdarzyło się gdzieś rzucać w pokrzywy czy krzaki na nasypie, żeby złapać piłkę. To było prawdziwe podwórkowe boisko niczym z amerykańskiego filmu. 

Dlaczego przestaliśmy na nim grać? Bo nam je zabrano. Miasto Bełchatów nam je zabrało, nieświadomie. Tereny wokół boiska (m. in. betonowe boisko do kosza) miały być rewitalizowane. W związku z tym zimą 2008/2009 ciężki sprzęt rozjeździł cały teren naszego boiska. Przez długi czas były tam ustawione palety z kostką chodnikową. Zmuszeni byliśmy szukać innego miejsca do gry. Po zakończonej inwestycji teren naszego boiska wprawdzie uprzątnięto, czyli wyrównano, itp. Ale jednocześnie posadzono na nim mnóstwo nowej zieleni, tj. krzaków, drzew, itp. 

Tak wygląda ten teren w 2025 roku:

Jednak nawet gdybyśmy nie utracili tego obiektu to i tak byśmy pewnie w końcu przestali tam grać, bo nasyp torów kolejowych również całkowicie zarósł. Masa drzew samosiejek obecnie pokrywa cały nasyp. W takich warunkach gra była by niemożliwa, a większość odbić by się kończyła szukaniem piłki. To było nasze ostatnie prawdziwe boisko baseballowe. Dalej przenieśliśmy się już na sztuczne boiska piłkarskie.

W owym czasie mieliśmy także szansę na profesjonalne boisko w Bełchatowie, ale o tym już chyba pisałem, a jeśli nie to jest już temat na osobną historię. Byś może po prostu kiedyś na łamach bloga powspominam wszystkie te nasze boiska z początków i wtedy rozwinę te wszystkie wątki. A tymczasem kończę ten cykl. To już wszystkie baseballowe boiska w Polsce. Czekamy na kolejne, a najbliższe pojawi się prawdopodobnie w Krakowie. Kibicuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz