poniedziałek, 2 lutego 2026

#5 Polskie Boiska Baseballowe - Władysławowo

 

To wyjątkowe boisko z kilku względów, a dla mnie to już szczególnie wyjątkowe, bowiem to ono przyczyniło się do mojego przejścia do drużyny Rawy Katowice. Boisko we Władysławowie powstało dość niespodziewanie. Przez ponad 15 lat istnienia drużyny, Piraci Władysławowo rozgrywali swoje mecze w Osielsku. Od 2010 ja byłem zawodnikiem Piratów. Gdy czasami rozmawiałem ze znajomymi czy rodziną i mówiłem, że gram w Piratach Władysławowo, to od razu padało pytanie czy jeżdżę na mecze/treningi aż do Władysławowa? Od razu uspokajałem, że trenuje w Bełchatowie, a mecze rozgrywamy "prawie" w połowie drogi. Więc wszystko się kleiło, zwłaszcza że z początku jeździliśmy w czwórkę, potem w trójkę, a potem już tylko we dwóch, ale to także zawsze raźniej i taniej. 

Obiekt we Władysławowie jest najbardziej specyficzny ze wszystkich w Polsce, ponieważ był robiony od zera przez Grzegorza Białasa, obecnego prezesa Polskiego Związku Baseballu i Softballu i wszystko działo się bardzo szybko, przynajmniej z mojej perspektywy. Pojawiła się opcja dzierżawy ziemi na 20 lat za jakieś śmieszne pieniądze czy w ogóle za darmo i to był punkt odniesienia jeśli chodzi o nowe boisko. Dalej wszystko potoczyło się już książkowo, oczywiście nie było tak kolorowo jak np. w Katowicach. Nie przyszedł wykonawca, który wybudował boisko od zera, tylko wszystko było robione powoli etapami pod nadzorem Białego. Tak więc najpierw równanie terenu, grodzenie boiska, mączka, sianie trawy. W związku z chałupniczą budową, nie wyglądało też ono od początku aż tak profesjonalnie. Pierwszy raz na boisku pojawiłem się w czerwcu 2021 roku. Z daleka boisko wyglądało super, ale z bliska już było widać, że trawa jest dość rzadka i nie aż tak równa jak się z daleka wydawało. To jednak najszybciej zmieniające się boisko w Polsce. Co roku widziałem jak staje się coraz lepsze i w chwili obecnej to jeden z najlepszych obiektów baseballowych w Polsce. 

Żeby troszeczkę podeprzeć moje słowa obrazami, zobaczcie sami jak się zmienił ten teren przez te kilka lat: 

Rok 2019 - teren przed powstaniem boiska

Rok 2026 - profesjonalne boisko aż lśni przy nowonazwanej ulicy Piratów

Jest to największe boisko baseballowe w Polsce. Po liniach do płotu jest wprawdzie "zaledwie" około 95 metrów, ale w najdalszym punkcie na środkowym zapolu do płotu jest około 124 metry. Tak więc tutaj wybicie tripla czy inside the park homeruna nie jest już niczym nadzwyczajnym. Pamiętam gdy grałem na tym boisku pierwszy raz w życiu na zapolu to wydawało się tak wielkie, że człowiek nie wiedział za bardzo jak się ustawić. Osobiście moim zdaniem jak na polskie warunki jest aż za duże, ale może to i dobrze że jest taka duża różnorodność jeśli chodzi o boiska baseballowe. 

To właśnie otwarcie tego boiska sprawiło, że zdecydowałem się opuścić Piratów Władysławowo na co wpływ miały głównie dwie rzeczy. Po pierwsze mój wieloletni kompan już zrezygnował z gry w baseball, a jazda samemu tak daleko była dość nużąca. Co więcej ten debiutancki mecz w czerwcu z powodu złych warunków atmosferycznych rozpoczął się o godzinie 15, więc do domu ruszyłem ok. 21 i dojechałem w nocy, gdzie walczyłem z tym, aby nie zasnąć za kierownicą. To był główny punkt. Drugi punkt to po prostu pieniądze. Jednorazowy wyjazd do Władka bez jazdy płatną autostradą kosztował mnie ok. 270zł.

Boisko ma wiele ciekawych rozwiązań jak np. boksy dla zawodników z kontenerów. Obecnie ma również klatkę do odbijania, trawa i mączka wygląda już elegancko i całe boisko prezentuje się świetnie w piękne letnie dni, ale... no właśnie tutaj dochodzimy do małego ale. W linii prostej od boiska do morza Bałtyckiego jest ponad 2 kilometry. Boisko jest także na minimalnym wzniesieniu. To oznacza, że często po prostu na nim koszmarnie wieje. Wieje czasami tak, że aż mecze były odwoływane. Poza tym jak wiemy w Polsce na północy jest najzimniej, więc nawet w czerwcu czy lipcu warunki atmosferyczne mogą być na tyle złe, że mecze mogą się nie odbyć. I po trzecie - gleba na której powstało to boisko jest taka jakby gliniana, więc po opadach nie schnie to tak szybko. 

Mimo to - czapki z głów dla Białego i wszystkich Piratów zaangażowanych w tej projekt. Byłem świadkiem jego początków i wiem ile pracy to kosztowało, choćby samo zbieranie kamieni polnych z tak ogromnego zapola. I z racji odległości jaka dzieli Katowice i Władka - raczej jestem/będę rzadkim gościem na tym obiekcie, to mimo wszystko bardzo lubię grać we Władysławowie.

W środę pojawi się dla odmiany opis kolejnego baseballowego filmu, a w piątek kolejny obiekt baseballowy, tym razem będą to - Żory. Także ważny obiekt baseballowy w moim życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz