Gatunek: Komedia rom., muzyczny
Premiera: 29 marca 1985 (Światowa)
Produkcja: USA
Reżyseria: Hal Ashby
Scenariusz: Neil Simon
Dęby za silne dla nas, Dęby pokonały nas doświadczeniem. To nie był dzień naszych miotaczy.... Ale wbrew pozorom i wynikom, zazwyczaj pogrążała nas jedna zmiana. Jednak nie tak wyobrażałem sobie te mecze, zwłaszcza że były to moje ostatnie mecze w tym sezonie, bo niedługo ruszam na urlop i opuszczę ostatnie 2 kolejki Bałtyckiej Ligi Baseballu.
Moja dyspozycja również poniżej normy i co ważne - zbity palec dał o sobie znać dość mocno podczas tych meczy. Czyli jednak z mocniejszym rywalem, gdy było więcej "okazji" - uraz dał o sobie znać dość mocno. Znowu spuchł i znowu boli, więc ta przerwa mi się przyda, aby doprowadzić się do pełnej sprawności.
Nie będę owijał w bawełnę.... to były naprawdę łatwe mecze dla naszej drużyny i poszło nam niezwykle gładko, bez praktycznie żadnych problemów. Oba mecze kontrolowane od początku do końca w każdym aspekcie. Wyniki odzwierciedlają przebieg meczy.
Ja natomiast już zapomniałem jak to się grało z urazem. Jeszcze kilka lat temu nie rozstawałem się z Altacetem i prawie co każdy mecz miałem jakiś mniejszy bądź większy uraz, więc zawsze był wyścig z czasem aby wykurować się na kolejne mecze. Od jakiegoś czasu jednak miewam jakieś drobne problemy, ale głównie wynikające z wysiłku/zmęczenia, więc pożegnałem się z altacetem. Aż tydzień temu udałem się nad wodę, gdzie skacząc do wody na linie, szarpnęło mi dłonią dość mocno. Później palec (fakers) zaczął mi puchnąć do kolosalnych rozmiarów. Nie byłem w stanie go zginać z powodu opuchlizny. I tak zaczął się mój wyścig z czasem, aby zdążyć na mecze. Altacet leciał 4 razy dziennie, tak jak mówi ulotka. Już koło wtorku, czyli 2 dni po incydencie widać było poprawę, a w czwartek palec wyglądał już całkiem nieźle. Dobrze, że to lewa dłoń. Podsumowując: grało się spoko, obyło się bez tabletek przeciwbólowych, jedynie mały dyskomfort w niektórych sytuacjach (głównie podczas łapania).
W minioną sobotę, 19 sierpnia zainaugurowaliśmy nowy sezon Bałtyckiej Ligi Baseballu 23/24. Mecze rozgrywane były w niesamowitym upale przy ponad 30 stopniach temp. powietrza. W słońcu spokojnie temperatura przekraczała 40 stopni. Dawno nie grałem w takim upale. Bardzo udany początek w naszym wykonaniu. Tym bardziej cieszę się ze swojej dobrej dyspozycji i pierwszego w swojej karierze tripla.
Może więc rozwinę nieco na wstępie o tym triple. Jak to mawiają: wybicie tripla jest najtrudniejsze w baseballu, trudniejsze nawet od homeruna. Rzecz ma się jeszcze gorzej w przypadku Polski, gdzie boiska są znacznie mniejsze niż w Major League (no może poza Władysławowem). Zdobycie więc 3 bazy za jednym wybiciem jest trudne na małym boisku i zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem wyautowania. Trzeba więc podjąć to ryzyko, jeśli chce się odbić tripla. Ja zawsze mawiałem, że najważniejsze jest dobro drużyny i dlatego też do dziś dnia nigdy nie wybiłem za 3 bazy. Zawsze zachowawczo zatrzymywałem się na tej bezpiecznej dwójce. Okazji na tripla miałem jakieś 5-6 w przeszłości. I zawsze plułem sobie w brodę z pytaniem: dlaczego nie biegłem dalej.
I tutaj przejdźmy do sobotniego meczu. 2 i 3 baza obstawione, moje pierwsze wejście na pałkę. Dwa strajki. I pyk - odbicie tuż przy linii na lewe zapole. Mijam pierwszą, patrzę, zapolowy dopiero dobiegł do piłki. Mijam więc drugą i oczywiście, że z pewnym ryzykiem, ale docieram do 3 bazy. Pierwszy w życiu triple 2-RBI. Zostało do odhaczenia już tylko jedno.....